>

Tak jak mówiłem, tak też zrobiłem. 1 stycznia, po powrocie do domu ze świątecznego urlopu, zacząłem zabawę z Linuxem.

>

Na mojego ThinkPada zawitał Linux Mint. Szybka instalacja przebiegła bez problemów. Po pierwszym uruchomieniu systemu zacząłem konfigurację wszystkiego od podstaw:

>

przenoszenie danych,
instalację aplikacji, których zwykle używam.

>

Komunikatory, przeglądarki, Proton VPN, Sublime Text – to wszystko poszło na pierwszy rzut i obyło się bez problemów.

>

Schody zaczęły się przy WinSCP. To moja ulubiona aplikacja do łączenia się z serwerami po SFTP, a jednocześnie szybki dostęp do SSH przez PuTTY. Jak się okazało, WinSCP nie występuje na Linuxie 😞

>

Trzeba więc było poszukać alternatyw – padło na FileZillę oraz osobno PuTTY.

>

Kolejnym krokiem była niewielka zmiana wyglądu pulpitu, tak aby sam Mint w wersji Cinnamon był po prostu milszy dla oka.

>

Na koniec zostało napisanie skryptu, który automatycznie po starcie systemu montuje mi udział z serwera NAS.

>

Po tygodniu używania Linuxa, głównie do internetu, nie napotkałem żadnych problemów z działaniem. Tak że zapowiada się to całkiem optymistycznie 💪

> Mój pulpit w Linux Mint Cinnamon